14.05.2007 Wersja do druku

Kaprys komisarza

Źle się stało, że komisarz Jarosław Schabieński z PiS zmienił z dnia na dzień patrona Teatru Dramatycznego. Gdyby nawet były po temu jakieś powody, decyzję powinien podjąć sejmik województwa, a nie tymczasowy zarządca, którego rolą jest jedynie bieżące administrowanie. Sejmik zostanie wybrany za kilka dni, więc ten pośpiech dowodzi tylko niewiary, że PiS po 20 maja będzie w stanie w samorządzie wojewódzkim realizować swoją wolę i swoje fobie. I oby tak się stało, bo przykład z Aleksandrem Węgierką świadczy o braku roztropności tej partii - pisze Jan Kwasowski w Gazecie Wyborczej - Białystok.

Nie ma żadnych powodów, by nasz teatr przestał nosić imię wybitnego reżysera i aktora, cenionego przez przedwojenną publiczność Wilna, Warszawy i Krakowa. Mądra władza wie, że nie wszystko jej wolno. Jeśli jest to władza tymczasowa, w dodatku nie z mandatu wyborców - wolno jej jeszcze mniej. Komisarz nie chce o tym pamiętać. Zlekceważył opinie środowiska artystycznego i wielu białostoczan, którzy są tej zmianie przeciwni. Co chciał udowodnić? Chyba tylko to, że jego kaprys może być prawem. Na usprawiedliwienie samowoli podaje, że gmach teatru wybudowali z własnych pieniędzy piłsudczycy, mają więc prawo nazwać go imieniem Marszałka. To oczywista nieprawda. Dom Ludowy im. Józefa Piłsudskiego - a więc jeszcze nie teatr - ufundowało społeczeństwo Białegostoku w latach 30., dzisiejsi zaś piłsudczycy nie mają z tym nic wspólnego. Gmach służył do organizowania imprez, w tym występów trup teatralnych, bo na stały teatr władz miasta nie b

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Kaprys komisarza

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazerta Wyborcza - Białystok nr 111

Autor:

Jan Kwasowski

Data:

14.05.2007

Wątki tematyczne