Pomysł, aby usunąć z Teatru Dramatycznego Kulturalną pod pretekstem szukania lepszej oferty klubowej, przejdzie do księgi rekordów warszawskich nonsensów - pisze Roman Pawłowski w Gazecie Wyborczej - Stołecznej.
Działający na parterze klub w ciągu 10 lat istnienia wypracował sobie markę, o której Dramatyczny może tylko pomarzyć - to jedno z najważniejszych miejsc na mapie klubowej Warszawy. Jeżeli w monumentalnym gmachu przy placu Defilad toczy się jeszcze jakieś życie, to przede wszystkim dzięki Kulturalnej i organizowanym w niej koncertom, imprezom i spotkaniom. Nowy dyrektor Dramatycznego powinien być wdzięczny losowi, że odziedziczył takie miejsce, przyciągające publiczność od rana do późnej nocy. Tym bardziej niezrozumiała jest jego decyzja, aby wypowiedzieć umowę klubowi i rozpisać konkurs na nowego najemcę. Dobrych miejsc się nie psuje. Dyrekcja teatru twierdzi, że chodzi o znalezienie organizatora, który zaproponuje lepszy program nie tylko dla Kulturalnej, ale także dla klubów w dwóch pozostałych teatrach, należących do koncernu Dramatycznego: Na Woli i Przodowniku. Ale taki konkurs to fikcja: prawo o zamówieniach publicznych wyraźnie wskazuj