21.06.1996 Wersja do druku

Kamery na Wierszalin

Pośród samochodów z warszawską rejestracją kręci się gruby facet w pasiastym podkoszulku i baseballówce z daszkiem do ty­łu, spod którego zwisa długi, cie­niutki warkoczyk. To jeden z członków ekipy telewizyjną, któ­ry sprawdza, czy właśnie nie na­grywają, po czym wpuszcza nas do środka. Wchodzimy wprost do pokoju, który na co dzień jest biurem i miejscem rela­ksu aktorów, a na ten tydzień zamienił się w studio techniczne z systemem mo­nitorów i kabli. Drewniany budynek, odziedziczony po supraskim domu kultu­ry, jest już zupełnie zaadaptowany na po­trzeby Towarzystwa Wierszalin Teatr: te­raz publiczność siedzi na podeście, a aktorzy grają na dawnej widowni. Parę miesięcy temu, w wymalowanym na czarno wnętrzu, odbyła się premiera "Głupa". Obecnie przygotowywana jest na wrzesień rzecz "O Feliksie medyku", którą przez cały tydzień nagrywano dla II programu TVP. W oku monitora Na czarnej scenie panuje rozgardiasz, typowy dla pracują

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Kamery na Wierszalin

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Współczesna nr 120

Autor:

Krystyna Konecka

Data:

21.06.1996

Realizacje repertuarowe