W pierwszych dniach sierpnia, po wakacjach u "kąpieli morskich" w powrotnej drodze zatrzymałem się w Gdańsku. Sezon był w pełni, na plażach tłumy, tłumy na promenadach i w lokalach, a co dziwniejsze - tłumy wieczorami pod teatrem na Targu Węglowym i dzień w dzień komplety w obu salach wybrzeżowego kombinatu, w Gdańsku i w Sopocie. Obejrzałem afisze: imponująco zaplanowany repertuar zmienny - w przeciągu sierpnia czternaście różnych spektakli na obu scenach. Do wyboru: Joyce, Beckett, Witkiewicz, Ghelderode i Arden, Molier, Gogol, Fredro, Wyspiański i Rittner, i jeszcze parę pozycji rozrywkowych. Żaden inny teatr w kraju nie dysponował w tym sezonie zbiorczym afiszem tak obfitym i różnorodnym (chociaż znalazła się na nim także znana wrocławianom z festiwalu impreza pt. "Morze dalekie - morze bliskie..."); co więcej-żaden inny teatr w kraju nie potrafił, ostatnimi czasy, zdobyć się na wysiłek organizacyjny utrzymania w repertuarze tylu przedstawień
Tytuł oryginalny
Joyce i Beckett na wybrzeżu
Źródło:
Materiał nadesłany
Odra nr 10