19.10.2018 Wersja do druku

Jeszcze istniejemy

"Garbus" w reż. Marka Fiedora we Wrocławskim Teatrze Współczesnym. Pisze Przemysław Skrzydelski w tygodniku Sieci.

Z nieudanego dramatu Mrożka wycisnął Marek Fiedor samą esencję: strach przed udawanym życiem i mękę patrzenia, jak groteskowo giną pozory. To właściwie niezrozumiałe, tym bardziej gdy spojrzymy na cały nasz dzisiejszy teatr. Marek Fiedor po raz kolejny w ostatnich latach sięga po teksty karkołomne, do których potrzeba kontekstu, a ten można zarysować sobie tylko samotnie, podczas skupionej lektury. Bo co powiedzieć choćby o "Paternoster" Helmuta Kajzara albo "Silesia, Silentia" Lidii Amejko. Oba te dramaty pokazał Fiedor nie tak dawno w swoim Wrocławskim Teatrze Współczesnym. Fascynujące sceniczne podróże, ale jakże w wielu fragmentach prowadzące krętymi drogami. Uczestniczenie w nich chwilami przypominało łamanie szyfrów. Choć też ostatnią rzeczą, którą można stwierdzić o teraz wystawionym "Garbusie" Sławomira Mrożka, jest to, że to dramat antyteatralny. Nic z tych rzeczy. Otwiera spore możliwości: enigmatyczna sytuacja, niejasny statu

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Jeszcze istniejemy

Źródło:

Materiał własny

Sieci nr 43

Autor:

Przemysław Skrzydelski

Data:

19.10.2018

Realizacje repertuarowe