EN
17.06.2011 Wersja do druku

Jestem dosyć humorzasty, ale mam poczucie humoru!

O tym, że jego doktor Sambor z "Na dobre i na złe" to upierdliwy, choć dobry człowiek, i o tym, dlaczego wielokrotne umieranie na scenie nie sprzyja zatrudnianiu w komediach Marcie Paluch opowiada RADEK KRZYŻOWSKI.

Zdarzyło się Panu uciekać przed widzem, który prosił o poradę medyczną? - Przyzwyczaiłem się, że ludzie mówią do mnie "panie doktorze". Raz też miałem śmieszną sytuacje na poczcie. Wziąłem numerek i czekałem na swoją kolej. Nagle do poczekalni wszedł olbrzymi, barczysty "kark". Połowę twarzy miał oklejoną plastrami. Rozglądał się i namierzył mnie wzrokiem. Byłem przerażony, bo patrzył, jakby czegoś ode mnie chciał. Podszedł nagle i powiedział, że właśnie mu to zakleili, ma to nosić cztery dni i nie wie, czy przemywać czy nie... Akurat szczęśliwie na wyświetlaczu zapalił się mój numerek. Nic Pan nieborakowi nie poradził? - Szybko wytłumaczyłem mu, że jednak nie jestem lekarzem. Doktor Sambor najpierw był zły, teraz jest dobry. Ale ciężko go lubić. Jest sztywny, często upierdliwy. Sprawiedliwie go oceniam? - Jego, jak to pani nazwała, sztywność, wynika z emocjonalnego wycofania. Choć na początku scenarzyści trochę

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Jestem dosyć humorzasty, ale mam poczucie humoru!

Źródło:

Materiał nadesłany

Polska Gazeta Krakowska nr 140

Data:

17.06.2011