07.01.2011 Wersja do druku

Jest taka cierpienia granica...

- Wierzę, że jak uśmiechnę się do złodzieja, to mnie nie okradnie. To brzmi naiwnie, ale jakoś nikt mnie dotąd nie okradł. Jeśli dajemy innym ciepło i dobro, to odpłacają tym samym. Tym naszym dobrem są trochę zniewoleni - mówił zmarły Krzysztof Kolberger w jednym z ostatnich wywiadów.

Pana dewiza życiowa brzmi "Żyj i daj żyć innym". Życie pana doświadczyło i zapewne zweryfikowało kodeks wartości. Co dziś jest dla Pana najważniejsze w życiu? Krzysztof Kolberger: To samo, co wcześniej. Zmieniła się tylko hierarchia wartości. Więcej czasu poświęcam swojej fizyczności. Nauczyłem się odpoczywać, dzięki temu więcej czytam, zagłębiam się w lekturę. Zrezygnowałem ze zbędnych spotkań towarzyskich. To marnotrawstwo czasu. I chyba to jest odpowiedź na pani pytanie: Czas! Cenię go, bo wiem, że to czas darowany. W spektaklu "Kocham O'Keeffe", który wyreżyserował pan 5 lat temu w Kinoteatrze Bajka dopisał Pan zdanie: "całe życie służyłem pięknu". Czyli czemu? - Temu, co pozwala uciec od brzydoty świata. Mój zawód daje na to szansę. Pokazujemy ją, bo sztuka jest jej odzwierciedleniem. Ale operujemy słowem, w którym tkwi piękno. Wykładając w szkole teatralnej starałem się uczyć słowa klarownego, podniesionego. A dziś

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Jest taka cierpienia granica...

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza online/07.01

Autor:

Gabriela Ułanowska

Data:

07.01.2011

Realizacje repertuarowe