EN
29.12.2021, 21:36 Wersja do druku

Jesienno-zimowa fiesta! – śladem festiwali teatralnych

"Wujaszek Wania" / fot. Klaudyna Schubert / mat. teatru

14. Boska Komedia w Krakowie, 7. Festiwal Nowego Teatru w Rzeszowie i 20. Festiwal Dramaturgii Współczesnej "Rzeczywistość przedstawiona" w Zabrzu. Pisze Maria Sławińska z Nowej Siły Krytycznej.

Ostatnie trzy miesiące roku to zarazem początek nowego sezonu teatralnego, ale jeśli chodzi o rok 2021 to także rodzaj nowego otwarcia w życiu kulturalnym. Po roku zdalnych doświadczeń nadszedł czas powrotu do spotkania widzów i artystów na żywo, czyli do istoty teatru. Pandemiczna niepewność nie ułatwiała jednak pracy nad premierami, a zwłaszcza festiwalami, których nie brakowało.

Dantejski bal

Jedno z najważniejszych świąt teatru to Boska Komedia, międzynarodowy festiwal odbywający się w grudniu w Krakowie. Hasło przewodnie 14. edycji brzmiało „Post tenebras Lux / Po ciemności światło”. W tekście programowym Stanisław Obirek już w pierwszym zdaniu przyznaje, iż martwi się, że z tych ciemności nie uda się wyjść. Mimo czarnych wizji, tłumy chętnych (także bez biletów) napierały nawet na niewielkie widownie, co wzmagało obawy w związku z wzrastającą liczbą zachorowań na covid. Udało się, festiwal nie został wstrzymany.

Nie odbyło się jednak bez innego rodzaju kontrowersji. Żywy w środowisku temat przemocy w teatrze wrócił tuż przed rozpoczęciem festiwalu. Okazało się, że w nurcie „Białoruś – odNowa” znajduje się spektakl Pawła Passiniego, reżysera, który został oskarżony przez studentki Wydziału Teatru Tańca w Bytomiu o naruszenie ich intymnych granic. Najbardziej oburzającym faktem jest to, że w programie widniał pod pseudonimem Ulisses Ghawdex. Reżyserki biorące udział w festiwalu – Anna Smolar, Weronika Szczawińska, Jagoda Szelc i Małgorzata Wdowik – wydały oświadczenie, w którym sprzeciwiły się obecności Passiniego w wydarzeniu i wyraziły oburzenie wobec ukrywania się pod pseudonimem. Nie wycofały jednak swych przedstawień z festiwalu. Artystki wyraziły również wątpliwości co do dyskusji „Me too – i co dalej?”, a w szczególności do składu zaproszonych gości. W rozmowie uczestniczyć mieli: Iga Gańczarczyk, Jolanta Janiczak, Jacek Poniedziałek i Mariusz Grzegorzek. To właśnie obecność mężczyzn oskarżonych o przemocowe zachowania wobec współpracowników wzbudziła obawę, że dyskusja będzie nieobiektywna i niekomfortowa dla ofiar. Po oświadczeniu reżyserek i ujawnieniu, kim jest Ulisses Ghawdex, dyskutanci zaczęli się wycofywać, aż w końcu dyrektor festiwalu Bartosz Szydłowski odwołał wydarzenie. Udział problematycznego artysty, kontrowersje wokół tematu przemocy w teatrze i panujący covid sprawiły, że festiwal odbył się w atmosferze przepełnionej… strachem.

Organizatorzy nie zawiedli jednak, tworząc interesujący program. W nurcie niekonkursowym, Purgatorio, organizatorzy zaproponowali teatr robiony z rozmachem. „Śnieg” w reżyserii Bartosza Szydłowskiego (koprodukcja festiwalu i teatrów Łaźnia Nowa, Szekspirowskiego, Studio, Śląskiego) to spektakl na podstawie powieści tureckiego pisarza Orhana Pamuka. Poeta Ka. po latach wraca do rodzinnego miasta, aby napisać artykuł o serii samobójstw dokonywanych tam przez dziewczęta. Śnieg zasypuje miasto, bohatera oplata tajemnica zbrodni, religii, historii. Aktorzy poruszają się w trzech przestrzeniach monumentalnej scenografii: hotel, dom ukochanej poety i teatr, który odgrywa ważną funkcję w opowieści, pokazuje jak łatwo omamić ludzi. Mieszanka osobowości aktorskich, choreografia Dominiki Knapik i historia z potencjałem politycznym powodują, że spektakl staje się dla widza cennym doświadczeniem.

Publiczność mogła także sprawdzić, „co to będzie”, kiedy Maja Kleczewska bierze na warsztat klasykę polską. Można powiedzieć, że tłumy podążały „tylko żwawo, tylko śmiało” do Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie. „Dziady” były jednym z najbardziej obleganych wydarzeń festiwalu, spodziewano się politycznego manifestu. Reżyserka wykorzystuje przestrzeń, dla której Stanisław Wyspiański opracował inscenizację utworu w 1901 roku. Narrację w dziele Adama Mickiewicza po raz pierwszy w historii wystawień przejmują kobiety: Konrada gra Dominika Bednarczyk, a w celi osadzono wyłącznie więźniarki. Spektakl dowodzi, że słowa wieszcza aktualne są także w dzisiejszym, rozchwianym politycznie świecie.

Kolejna koprodukcja i zarazem premiera festiwalowa to „Kreszany”, efekt współpracy teatrów Zagłębia i Łaźni Nowej. Ukraińska reżyserka Olena Apczel zadaje pytanie, czy nie byłoby lepiej, gdybyśmy byli zakorzenieni w kulturze słowiańskiej. Odnajduje w magii, która przypisana jest słowiańszczyźnie, większą otwartość na świat i drugiego człowieka niż w chrześcijaństwie. Spektakl świeży, co w tym wypadku znaczy także niedopracowany, zostawiający wiele do życzenia.

TR Warszawa i Stary Teatr przedstawili „3Siostry” w reżyserii Luca Percevala. Belgijski reżyser zafundował podróż w senne odmęty melancholijnego świata Czechowa. Spektakl zaskakuje stylistką. Aktorzy nie grają wobec widzów, tylko do swoich odbić w lustrze ustawionym z boku na scenie, które tworzy również efekt poruszanej tafli wody. Transowa muzyka, niewyraźne odbicia postaci, spowolniona gra aktorów tworzą trudne, ale godne przemyślenia doświadczenie teatralne.

Festiwal stał wystawieniami sztuk Antona Czechowa. Większość nagród przyznawanych przez międzynarodowe jury powędrowało do „Wujaszka Wani” w reżyserii Małgorzaty Bogajewskiej, spektaklu zrealizowanego w Teatrze Ludowym w Krakowie.

W konkursowym nurcie młodego teatru, Paradiso, zwróciły uwagę przykłady teatru intymnego: „Bezpieczne miejsce” Teatru Łaźnia Nowa i „Klub” (koprodukcja stołecznej Akademii Teatralnej i TR Warszawa). Pierwsza propozycja to efekt myślenia o dyplomie aktorów Akademii Sztuk Teatralnych w Krakowie (Adama Borysowicza i Kingi Bobkowskiej), wyreżyserowana przez studenta reżyserii na tej uczelni, Tomasza Fryzeła. „Klub” natomiast to inicjatywa studentek roku dyplomowego. Kolektywną pracę nad spektaklem prowadziła Weronika Szczawińska. „Bezpieczne miejsce” przerabia doświadczenia samotności, smutku, odizolowania, a „Klub” dotyka sfery życia osobistego kobiet, granic, które gwałtownymi czy nawet drobnymi gestami są przekraczane przez mężczyzn. Oba przedstawienia grane są w małej przestrzeni w intensywnym kontakcie z widzami, a ich przesłanie czytać można jako zachętę do dbania o siebie.

"Wiśniowy sad" / mat. teatru

I Siemaszkowa się bawi…

Nie tylko w Krakowie Czechow triumfował! Także w październiku w Rzeszowie na 7. Festiwalu Nowego Teatru. Nagrodę specjalną zdobył tam zespół aktorski „Wiśniowego sadu” w reżyserii Andro Enukidze. Gruziński reżyser wystawił w miejscowym Teatrze im. Wandy Siemaszkowej Czechowa w sposób klasyczny, z nastrojową muzyką. Role damskie zachwycają lekkością i jednocześnie stanowczością. Ironiczna wersja „Wujaszka Wani” z teatru w Sosnowcu odwiedziła festiwale w Rzeszowie i Krakowie, jednak nigdzie nie doceniono dystansu, z jakim reżyser Jędrzej Piaskowski potraktował dramat. Spektakl wykorzystujący estetykę komiksu, nie zdobył serc ani jurorów, ani publiczności.

Ciekawe, że młodzi twórcy zaproszeni do Rzeszowa postawili na klasykę. Spektakl Teatru Nowego im. Witkacego w Słupsku zaprezentował „Kupca Weneckiego” w reżyserii Szymona Kaczmarka. Reżyser nie zmieniając tekstu Szekspira, wykreował bohaterów XXI wieku. Ze scenografką Kają Migdałek przenieśli akcję do współczesnego miasta portowego. Publiczność nagrodziła „Biblię: Próbę”, czyli teatralną wersję Księgi Hioba w reżyserii Słoweńca Jerneja Lorenci. Premiera Teatru im. Wilama Horzycy w Toruniu niewątpliwie jest dziełem o wysokim poziome artystycznymi, niemniej z dużą ilością efektów brutalistycznych, dlatego decyzja publiczności zaskakuje.

Widzowie chętnie uczestniczyli po spektaklach w rozmowach z zespołami, prowadzonych przez krytyka i kuratora festiwalu Tomasza Domagałę. Obecność kluczowych tekstów kultury w repertuarze odnosiła się do hasła programu: „powtarzaj wielkie słowa, powtarzaj je z uporem”. Czyżby słowa zaczerpnięte z „Przesłania Pana Cogito” Zbigniewa Herberta mogłoby być sposobem na wyjście z czarnych otchłani, o które zapytano na Boskiej Komedii?

Festiwal stwarza przestrzeń dla debiutantów, Scena Nowej Dramaturgii jest trybuną wrażliwości młodych reżyserów i autorów, pokazuje tropy ich poszukiwań, dlatego dziwi, że była to ostatnia edycja festiwalu. W przyszłym roku ma zostać przekształcony w przegląd arcydzieł. Nie znane są szczegóły nowej formuły, jedyne co nam zostaje, to pytanie, co przyniesie nowa fiesta?

"Rzeź" / fot. Karol Budrewicz / mat. teatru

Ślonsko celebracyjo tyjatru

Festiwal Dramaturgii Współczesnej „Rzeczywistość przedstawiona” ma nie tylko w Zabrzu stałe grono odbiorców. Na scenie Teatru Nowego można zobaczyć przedstawienia głównie z mniejszych ośrodków teatralnych, co nie znaczy mniej interesujących. W pierwszych edycjach oddawano głos młodym twórcom, dzisiaj organizatorzy zapraszają zarówno artystów doświadczonych, jak i początkujących.

Na 20. edycji festiwalu Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Legnicy, goszczący w Zabrzu regularnie, zaprezentował spektakl o Rabacji Galicyjskiej. „Rzeź” Krzysztofa Kopki w reżyserii Jacka Głomba przenosi nad do centrum wydarzeń, śledzimy nastroje pośród szlachty i chłopstwa na chwilę przed wybuchem walk i zaraz po ich rozpoczęciu. Aktorzy świetnie oddają napięcia tych zdarzeń.

Poruszający teatr na faktach zaprezentował Instytut Grotowskiego z Wrocławia. „Zjemy wasze dzieci razem z cebulą” dotyka wrażliwego tematu osób wykluczonych z powodu orientacji seksualnej, wiele z nich brak akceptacji doprowadził do czynu ostatecznego. Artyści robią wszystko, aby o tych ludziach nie zapomniano. Jest to praca zbiorowa, za reżyserię odpowiadają Dorota Bator, Grzegorz Grecas, Ada Tabisz, Robert Traczyk.

Inteligentny i piękny wizualnie dyplom Wydziału Lalkarskiego wrocławskiej filii AST z Krakowa „Pokłóć się ze mną” to dzieło Julii Bochenek i Miłosza Broniszewskiego. Kryjąc się za własnoręcznie zaprojektowanymi i wykonanymi lalkami, wracają do historii biblijnej o stworzeniu świata. Losy Adama i Ewy pokazują, jak ograniczające są wszelkie kodeksy, jak sztucznie motywują zachowania.

Dyrektor artystyczny Teatru im. Jerzego Szaniawskiego w Wałbrzychu Sebastian Majewski zaproponował w pandemicznym sezonie cykl monodramów, dzięki czemu aktorzy mogli występować mimo ograniczeń lockdownu. Jeden z nich przekształcił się w pełnowymiarowy spektakl. Aktor występuje w bogatej scenografii, z dużą ilością rekwizytów, wykorzystywane są projekcje wideo. „Niech prawo będzie z wami” to żywiołowe show Filipa Perkowskiego w reżyserii Anety Groszyńskiej. Tematem przedstawienia jest konstytucja – jej historia, a także treść. Twórcy zastanawiają się, czy obecność kodeksów jest istotna, skoro i tak trudno o ich przestrzeganie przez społeczeństwo i rządzących. Tekst Jana Czaplińskiego, ironiczna gra aktorska i reżyseria, która idealnie łączy te dwa aspekty, to przepis na porywający spektakl, w tym przypadku o dużym wydźwięku społecznym. Teatr w Wałbrzychu pokazał jeszcze „Ancora Tu” Macieja Podstawnego. Ironiczna próba przyjrzenia się historii festiwalu Eurowizja to tekst napisany przez reżysera i Tomasza Jękota.

Krakowski Teatr im. Juliusza Słowackiego zagrał „Debila” na Boskiej Komedii, ale to w Zabrzu przedstawienie zostało uhonorowane główną nagrodą. Najnowszy dramat Maliny Prześlugi opowiada o sposobie, w jaki traktowane są osoby niepełnosprawne umysłowo. Pokazuje także doświadczenie ich bliskich, determinację i podporządkowanie wszystkich sfer życia choremu dziecku. Reżyser Piotr Ratajczak wizualnie odsyła do kolorowego świata bajek, bohaterowie częścią swojej osobowości osadzeni są w świecie Kubusia Puchatka. Główna postać lawiruje pomiędzy realnością a bajką, pokazując, że nikt tych światów nie jest w stanie zrozumieć.

Pandemiczne plusy i minusy

Idąc tropem pandemicznym, warto zwrócić uwagę na demokratyczne rozwiązanie organizatorów Boskiej Komedii. W programie znalazł się nurt online, w ramach którego widzowie mogli obejrzeć dwa spektakle z Litwy w reżyserii polskich twórców: wileńskiego „Austerlitza” według Sebalda w reżyserii Krystiana Lupy i „Między nogami Leny, czyli Zaśnięcie Najświętszej Marii Panny według Michelangela Caravaggia”, spektakl zrealizowany przez Agatę Dudę-Gracz w Kłajpedzie. W sieci oglądaliśmy też: „On wrócił”, przedstawienie na podstawie powieści Timura Vermesa w reżyserii Roberta Talarczyka z Teatru Śląskiego w Katowicach, czy warszawsko-krakowski spektakl „Powrót do Reims” Didiera Eribona w reżyserii Katarzyny Kalwat.

Podczas Boskiej Komedii miał miejsce historyczny moment – dwudziestopięciolecie obecności na afiszu Starego Teatru „Rodzeństwa” Thomasa Bernhada w reżyserii Krystiana Lupy. Zadowolenie reżysera po spektaklu i ogrom miłości, którą obdarzył aktorów, sugeruje, że to jeszcze nie finał.

Czechow wygrywa, młodzi reżyserzy się rozwijają, teatr w żywym planie wciąż przezwycięża technologie. Festiwale kochamy za nowe tropy interpretacji klasyki, poszukiwania form wyrazu, za przekrój wrażliwości, dlatego czekam niecierpliwie na kolejne edycje… oczywiście na żywo!

*

Maria Sławińska – studentka IV roku Wiedzy o teatrze, miłośniczka teatralnych festiwali, często wybiera się na wojaże w poszukiwaniu dobrej sztuki.

Źródło:

Materiał własny