- Ostatnio czytałem artykuł o tym, że teatr gwiazd to już jest przeżytek, że "chodzenie na gwiazdy" to jest popelina, że aktorzy grają teraz inaczej, zespołowo. Wydaje mi się, że to nie tak, że nieważne, jaki masz pretekst, by przyjść do teatru, ważne że przychodzisz - mówi JERZY SNAKOWSKI.
Monodram operowy... Skąd Ci to przyszło do głowy? - To zdarzyło się po jakimś koncercie operowym. Już nie mogłem tego znieść! Śpiewaczka wchodziła na scenę, mizdrzyła się, nagle poważniała, brała głęboki oddech i zaczynała coś śpiewać, na dodatek w języku, którego nikt nie rozumiał. Kończyła swoją arię, jeszcze przez chwilę przeżywała "Stanisławskim", szargała uśmiechem, schodziła ze sceny, a publiczność biła brawo. Pomyślałem sobie: Dlaczego ona nie może być bardziej ludzka? I wymyśliłeś "ludzką śpiewaczkę"? - To był czas, gdy w Operze Bałtyckiej występowała Alicja Węgorzewska, pomyślałem, że ona świetnie zagrałaby Dlaczego ona? - Bo przełamuje stereotypy, jest odważna, lubi eksperymentować na scenie. Ma osobowość, charyzmę, no i jest ładna. Zaproponowałem, że napiszę dla niej taki operowy monodram. Jakoś nie była tym specjalnie zainteresowana. Odezwała się dopiero po dwóch latach, spytała, czy