01.12.2017 Wersja do druku

Jerzy Jan Połoński: Na Śląsku ludzie mówią, co myślą. Jak uważają, żeś "ciul", toś "ciul"

- Lubię wychodzić ze strefy komfortu, bo przecież to, co nieznane dla nas, jest zawsze bodźcem do naszego rozwoju. Więc kto wie, może za pięć lat będę traktorzystą! - mówi Jerzy Jan Połoński. Reżyser, muzyk, aktor, lalkarz, kabareciarz, który wychowywał się w Katowicach.

Marta Odziomek: Urodził się pan w Krakowie, mieszka w Warszawie, pracuje w teatrach w różnych miastach Polski, ale dzieciństwo i młodość spędził pan w Katowicach. Jerzy Jan Połoński: - Zgadza się, mój ojciec, Jerzy Połoński, ze swoją rodziną przybył do Katowic po wojnie i tu się osiedlił. Był aktorem w Teatrze Śląskim. Grywał też w Krakowie, gdzie ja się urodziłem. Ale kiedy miałem zaledwie pół roku, przeprowadziliśmy się z powrotem do Katowic, gdzie tata został dyrektorem tutejszego Teatru Ateneum. Mieszkałem w Katowicach do czasu wyjazdu na studia aktorskie do Wrocławia, a więc 18 lat. Najpierw na Osiedlu Odrodzenia w Katowicach-Piotrowicach, czyli popularnym Manhattanie, a potem na ulicy Mikołowskiej w centrum miasta. Pana ojciec był aktorem, dziadek również. Dlatego postanowił pan też nim zostać? - A dlatego, że jestem leniwy (śmiech ). Żartuję. To oczywiście nieprawda. Aktorstwo to bardzo ciężki zawód! Zawsze spełniałem

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Na Śląsku ludzie mówią, co myślą. Jak uważają, żeś "ciul", toś "ciul"

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza Katowice online

Autor:

Monika

Data:

01.12.2017