15.12.2015 Wersja do druku

Jedność sacrum i profanum

Szczytem pychy są próby oddzielenia sacrum i profanum, albo też ciągłe przymiarki ideologów różnej proweniencji do eliminacji z życia bądź sacrum, bądź profanum. A przecież nie da się stworzyć sterylnej rzeczywistości. Czy chcielibyśmy w takim idealnym świecie żyć? - pisze ks. Andrzej Luter.

Proszę wybaczyć, ale zacznę ten tekst teologiczno-katechetycznie. W końcu mamy Adwent, czas pokutny i radosny jednocześnie. Dla chrześcijan czas oczekiwania na Wcielenie Boga, czyli Boże Narodzenie. Zacznę zatem od grzechu pierworodnego. To nie jest grzech nieposłuszeństwa, jak się powiada w "ludowym" nauczaniu i jak myślą niektórzy chrześcijanie. To grzech pychy, pierwszy i najważniejszy. Nieposłuszeństwo jest jego skutkiem. Pycha jest jak zabójczy wirus, prowokuje nas do kolejnych grzechów, znieczula nas, aż do braku poczucia winy. A na czym polegała owa "pierwsza" pycha? Oto człowiek chciał posiąść wszechwiedzę Boga, chciał być jak Bóg, a może nawet Bogiem. Odkrył jednak swoją ograniczoność i nagość. Pychę można pokonać w sobie, jeśli dostrzeże się i zaakceptuje zwyczajność i niezwyczajność swojej "fizjonomii", banał życia i niezwykłość życia. Szczytem pychy są próby oddzielenia sacrum i profanum, albo też ciągłe przymiark

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał własny

Materiał własny

Autor:

ks. Andrzej Luter

Data:

15.12.2015

Tematy w toku

Realizacje repertuarowe