16.07.2005 Wersja do druku

Jasiek z krainy kangurów

Nie ma takiego człowieczego głupstwa, którego natura nie powtórzy, gdy się jej zechce. Pośród rozmaitych egzotycznych ciekawostek, które ubarwiły III Festiwal Szkół Teatralnych w Warszawie, obok propozycji chińskiej, japońskiej i meksykańskiej pokazano też "Wesele" przygotowane w... Australijskiej Akademii Sztuki Dramatycznej w Surry Hills przez polskiego aktora, niegdyś Henryka w pierwszym "Ślubie" Grzegorzewskiego we wrocławskim Polskim, Bogdana Kocę - pisze Jacek Sieradzki w Rzeczpospolitej.

Grupa sympatycznych Australijczyków została przymuszona do wkucia na pamięć tak do niczego niepodobnych słów jak: "Wernyhora", "Jasiek" i "Rachela", tudzież paru kilometrów dziwnego wiersza mówiącego o sprawach odległych od ich życia tak, jak Góra Kościuszki od pola bitwy pod Racławicami. Męczyli się nie bez wdzięku. Przedziwnie zabrzmiał sam tekst dramatu "The Wedding", zachowujący rytm i motorykę wiersza Wyspiańskiego, znajomy i obcy jednocześnie. Słuchało się go, a myśli błądziły po manowcach. Czy tę wielką dwumetrową pałubę słomianą, odrobioną jak trzeba, wieźli tu aż z antypodów? Kto zmajstrował piękną czapkę z pawim piórem, rekwizyt dla nich egzotyczny tak, jak dla nas bumerang? No i jeszcze jedna myśl, męczące déja vu: to już przecież było, "cosi, gdziesi, kajsi, ktosi"... "Lżej, opadła z piersi zmora". Tak, była już historia z "Weselem" z antypodów. Dwadzieścia lat temu wystąpił u nas The Australian Academy of Drama

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Jasiek z krainy kangurów

Źródło:

Materiał nadesłany

Rzeczpospolita nr 165

Autor:

Jacek Sieradzki

Data:

16.07.2005

Realizacje repertuarowe
Festiwale