16.12.2013 Wersja do druku

Jarosław Jakubowski: A mnie jest szkoda Kameralnego

Ratusz i Administracja Domów Miejskich nie chciały wpuścić reporterów "Expressu" do środka gmachu po Teatrze Kameralnym. Mogłaby nam spaść na głowę belka. Budynek od ćwierć wieku nieużytkowany jest dziś w opłakanym stanie. A przecież związany jest z nim kawał historii bydgoskiej kultury - pisze Jarosław Jakubowski w Expressie Bydgoskim.

Co tam bydgoskiej. Przecież to w bydgoskim Kameralnym miało miejsce pierwsze w Polsce wystawienie legendarnego "Tanga" Sławomira Mrożka. Sceną kierował swego czasu Wilam Horzyca. To tutaj swoje kreacje tworzyli bydgoscy aktorzy - Ewa Studencka-Kłosowicz i Hieronim Konieczka [na zdjęciu]. W tym miejscu aż gęsto od duchów. I dlatego wielka szkoda, że miasto nie zdecydowało się na reaktywację drugiej sceny, konkurencyjnej dla Teatru Polskiego. Jeszcze w kwietniu tego roku prezydent Rafał Bruski, nagradzając artystów z okazji Międzynarodowego Dnia Teatru, zapowiadał odbudowę Kameralnego...

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

A mnie jest szkoda Kameralnego

Źródło:

Materiał nadesłany

Express Bydgoski nr 291/14-15.12

Autor:

Jarosław Jakubowski

Data:

16.12.2013

Wątki tematyczne