01.10.2014 Wersja do druku

Jan Sebestian Peszek

Trzydzieści lat temu pisałem na tych samych Dialogowych łamach felieton o Peszku i dzisiaj mam ochotę znów wrócić do Peszka. Wtedy miał lat plus minus czterdzieści. Dziś, jak łatwo policzyć, ma już siedemdziesiątkę. Z aktora, który wtedy wciąż jeszcze zdobywał kolejne szczyty, stał się spełnionym seniorem, mistrzem, arcydziełem gatunku. Spokojnie mógłby oddać się pracy w ogródku, robieniu nalewek i pokazywaniu wnukom zdjęć z dawnych premier. Mógłby, gdyby nie wewnętrzny motorek, który każe mu biec wciąż naprzód, po drodze zmieniać kierunki, zapuszczać się w nowe rejony, zaglądać tam, gdzie każdy w jego wieku i z jego pozycją bałby się włożyć mały palec - pisze w "Dialogu" Tadeusz Nyczek.

Już nie wygląda tak młodo, jak jeszcze kilkanaście lat temu. Zmarszczki pogryzły mu twarz, ubyło włosów. A przecież kiedy na niego patrzę, jak przebiega sceny i ekrany, kiedy z nim rozmawiam (już nie tak często jak ongiś, po prostu za nim nie nadążam), odnoszę wrażenie, że jest najmłodszym aktorem, jakiego znam. Wciąż jest głodny. Nie tylko grania, co zrozumiałe. Peszek jest głodny wszystkiego. Bycia z rodziną i bycia ze swoimi studentami, poznawania świata, wdawania się w nieprzewidziane przygody sceniczne i niesceniczne, spotykania ludzi, których warto poznać, żeby coś z nimi wspólnie przeżyć. Swoje pokolenie zostawił dawno gdzieś z tyłu, niech się bawi w przymierzanie do wieczności. Jego to nie interesuje, woli być możliwie wszędzie, gdzie zanosi się na coś ciekawego. Kiedyś zrobił spektakl w Japonii, niedawno uczył się karate w chińskim klasztorze Shaolin. Szukajcie Peszka tam, gdzie kombinują ludzie młodsi od jego dzieci. Czasem s

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Jan Sebestian Peszek

Źródło:

Materiał nadesłany

Dialog nr 10/10.2014

Autor:

Tadeusz Nyczek

Data:

01.10.2014