EN
07.09.2018 Wersja do druku

Jan Peszek: Życie jest jak przeciąg

Ma niesamowitą charyzmę, genialne role na koncie, profesurę i miano mistrza. Praca nakręca go jak ruletka hazardzistę. Ale ponad wszystko kocha życie. Żartuje, że razem z żoną Teresą mają... 150 lat, ale trzymają się wyśmienicie. Wciąż ma niespożytą energię, siłę i wyobraźnię. I zabawne rytuały. Nigdzie nie rusza się bez starego misia córki Marysi, macha
do portretów swoich przodków i... kumpluje się ze zmarłymi.

Film "Juliusz" w reżyserii Aleksandra Pietrzaka otwiera dialog syna z ojcem - w tej roli Pan, który właśnie przeżył drugi zawał. "Jak się nie zmienisz, to umrzesz", mówi syn i ma na myśli ojca pijaństwo oraz frywolny seks uprawiany z licznymi kochankami. A Pana bohater odpowiada: "Jak się zmienię, to umrę". - I ta wypowiedź jest mi bezwzględnie bliska. Wiele razy grałem takich straceńców psychicznych, którzy przechodzą przez życie va banque. Mam to od dziecka - nie chcę stracić ani sekundy, ponieważ ono jest najwyższą wartością. Taka prosta filozofia wyniesiona z domów rodzinnych, od dziadków poczynając po dom rodziców, gdzie nigdy, mimo silnego katolickiego wzorca, nie obowiązywało hasło memento mori, tylko memento vivere. I dlatego jedno z najważniejszych zdań w życiu usłyszał Pan od swojej babci. - Tak, Stefanii Krakowskiej, mamy mojej mamy. Odprowadzałem ją na stację kolejową w Andrychowie, jechała pociągiem, wciąż mam w g

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Życie jest jak przeciąg

Źródło:

Materiał nadesłany

VIVA! nr 18

Autor:

Beata Nowicka

Data:

07.09.2018