Logo
3.04.1966 Wersja do druku

Jan Karol Maciej Wścieklica

"BYŁA wówczas w Zakopanem jedna z pań warszawskich, bardzo towarzyska i świetna, która się dawniej z Witkiewiczem przyjaźniła, aż nastąpiło gwałtowne zerwanie. Mianowicie spotkawszy kiedyś Witkiewicza spytała, go: - Co u pana słychać? - ot tak, żeby zacząć rozmowę. Na to on oświadczył, że z osobą, która stawia tak głupie pytania, nie chce mieć do czynienia - i zerwał z nią stosunki. Ona chciała to naprawić i dowiedziawszy się, że będzie u mnie, przyszła umyślnie. Witkiewicz jej nie przebaczył: zobaczywszy ją w pokoju, cofnął się i odszedł, żadne namowy nie mogły go zatrzymać". (Wł. Tatarkiewicz "Wspomnienie o St. Ign. Witkiewiczu"). Już w tej jednej autentycznej anegdocie (a było ich tysiące) jest cały Witkiewicz - ze swoją nienawiścią do banału, stereotypu, szablonu, do zużytej, wyświechtanej formuły - nie tylko w sztuce, ale i w codziennym życiu. Odbanalnione - głosił - o ileż byłoby ciekawsze, zbliżone do artystycznego

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Jan Karol Maciej Wścieklica

Źródło:

Materiał nadesłany

Głos Wybrzeża nr 78

Autor:

Tadeusz Rafałowski

Data:

03.04.1966

Realizacje repertuarowe