EN
9.03.2018 Wersja do druku

Jan Holoubek: Tata grał do końca

- Kiedy zacząłem pracować, jego pierwsze pytanie brzmiało: "Czy dobrze ci płacą?". Sukcesy artystyczne nie były dla niego tak ważne, jak umiejętność radzenia sobie w życiu - w 10. rocznicę śmierci Gustawa Holoubka opowiada o nim jego syn, Jan.

JAN HOLOUBEK: Był bardzo zajętym człowiekiem. Ileż on zrobił filmów, teatrów telewizji i spektakli! Trudno sobie wyobrazić, że w ogóle bywał w domu! NEWSWEEK: Kiedy był pan dzieckiem, czytanie na dobranoc nie wchodziło w grę? - Wchodziło. Absolutnie! Raz mama [żona Gustawa Holoubka, aktorka Magdalena Zawadzka - red.], raz tata, a w ostateczności... W ostateczności co? - Moi rodzice nagrywali dużo płyt dla dzieci, więc jak oni nie mogli mi czytać, to mogłem sam sobie puścić ich z płyty. Kiedy pan się urodził, ojciec miał 55 lat. Był pan jego najmłodszym dzieckiem. - Na ogół rodzice są tymi, którzy wychowują, a dziadkowie są od rozpieszczania. U mnie było odwrotnie. Ojciec był równolatkiem dziadka, czyli ojca mojej mamy. Dziadek, Andrzej Zawadzki, był podczas II wojny światowej żołnierzem, oficerem Armii Krajowej, powstańcem warszawskim. Wojna go ukształtowała; chciał mnie wychować jakoś bardziej "twardo" - przygotować do życia, po

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Tata grał do końca

Źródło:

Materiał nadesłany

Newsweek Polska nr 11/05-11.03

Autor:

Jacek Tomczuk

Data:

09.03.2018