05.08.2011 Wersja do druku

Jaki kraj, tacy celebryci

- Widza nie obchodzi, co myślisz, co czujesz, twoja droga dojścia do efektu. Możesz wołać: "A wiecie, jak się męczyłem!", ale ludzi obchodzi efekt. To za niego kochają cię albo nienawidzą - mówi BORYS SZYC, aktor Teatru Współczesnego w Warszawie.

Rafał Bryndal: Kiedy idziesz na wywiad, to czego się spodziewasz? Borys Szyc: Interesujących pytań. A czy inaczej odpowiadasz dziennikarzowi niż dziennikarce? - Oczywiście, że tak. Kobiety bardziej czarujesz? - Zależy, jak wyglądają. Podrywałeś kiedyś dziennikarkę przeprowadzającą z tobą wywiad? - Nie wiem, czy to można nazwać podrywem. Lubię zawstydzać dziennikarki. W jaki sposób? - Obserwuję, jak patrzy mi w oczy, i zachowuje się swobodnie, a to zawsze onieśmiela. Patrzysz im w oczy jak teraz mnie? - Widzę, że na ciebie to też działa. Wyczuwasz oczywiście, że ktoś się denerwuje? - Tak, ale czasem sam się denerwuję, gdy na przykład rozmawiam z kimś mądrzejszym od siebie. Ze mną się nie denerwujesz... A jakie pytania wprowadzają cię w zakłopotanie? - Wszelkie pytania o życie prywatne irytują mnie i zbijają z pantałyku. Jesteś, jak to się mówi, rozchwytywany. Film za filmem, serial

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Jaki kraj, tacy celebryci

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza online

Autor:

Rafał Bryndal

Data:

05.08.2011