Logo
20.11.2000 Wersja do druku

Jak Valmont został gwałcicielem

Jedna z bardziej pociągających fa­buł w światowej literaturze i dra­maturgii w gdańskiej wersji jest po prostu nudna i nijaka. Świat jest zły, okrutny i nie da się w nim żyć. Taka jest diagnoza wyłaniająca się z "Niebezpiecznych związków" Christophera Hamptona w reżyserii Waldemara {#os#1208}Zawodzińskiego{/#}. Ta diagnoza nie doty­czy tylko lat 80. XVIII wieku we Francji, ale przede wszystkim Polski końca XX wieku. Nowi ludzie, nieskażeni fałszem i salonowymi grami erotycznymi, które zawładnęły arystokratycznymi nieroba­mi francuskimi już w czasach Ludwika XIV, nie są w stanie przetrwać w rzeczy­wistości przeżartej obłudą. Nie mają siły przejąć świata po takich jak markiza de Merteuil czy wicehrabia de Valmont. Ce­cylia, kawaler Danceny i prezydentowa de Tourvel uciekają do zakonu. Chcą po­zostać umarłymi dla świata. De Tourvel umiera zresztą naprawdę. Także "potwory" intrygi są już na wy­czerpaniu. Znudzeni, zblazowani, agre­sy

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Jak Valmont został gwałcicielem

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Morska Nr 270

Autor:

Barbara Świąder

Data:

20.11.2000

Realizacje repertuarowe