Jedna z bardziej pociągających fabuł w światowej literaturze i dramaturgii w gdańskiej wersji jest po prostu nudna i nijaka. Świat jest zły, okrutny i nie da się w nim żyć. Taka jest diagnoza wyłaniająca się z "Niebezpiecznych związków" Christophera Hamptona w reżyserii Waldemara {#os#1208}Zawodzińskiego{/#}. Ta diagnoza nie dotyczy tylko lat 80. XVIII wieku we Francji, ale przede wszystkim Polski końca XX wieku. Nowi ludzie, nieskażeni fałszem i salonowymi grami erotycznymi, które zawładnęły arystokratycznymi nierobami francuskimi już w czasach Ludwika XIV, nie są w stanie przetrwać w rzeczywistości przeżartej obłudą. Nie mają siły przejąć świata po takich jak markiza de Merteuil czy wicehrabia de Valmont. Cecylia, kawaler Danceny i prezydentowa de Tourvel uciekają do zakonu. Chcą pozostać umarłymi dla świata. De Tourvel umiera zresztą naprawdę. Także "potwory" intrygi są już na wyczerpaniu. Znudzeni, zblazowani, agresy
Tytuł oryginalny
Jak Valmont został gwałcicielem
Źródło:
Materiał nadesłany
Gazeta Morska Nr 270