Logo
18.05.2005 Wersja do druku

Jak uratować knota dramaturgicznego

"Seks party po polsku" w reż. Adama Hanuszkiewicza w Teatrze Nowym w Warszawie. Pisze Janusz R. Kowalczyk w Rzeczpospolitej.

Na inaugurację kameralnej sceny przy Puławskiej Adam Hanuszkiewicz wystawił "Seks party po polsku" Witolda Wolnego [na zdjęciu scena z przedstawienia]. Pod tym pseudonimem ukrywa się znany ponoć poeta, reżyser, dramaturg i wykładowca uniwersytecki. I słusznie, że się ukrywa. Tekst traktujący o spóźnionej "rewolucji seksualnej", która zawitała do nas ze wszystkimi "dobrodziejstwami" zachodniej cywilizacji, jest bowiem zlepkiem zapożyczeń fabularnych, od "Ich czworo" po "Kto się boi Virginii Woolf?". Wolałbym jednak zobaczyć sztukę Zapolskiej lub Albeego niż to katastrofalne nieporozumienie dramaturgiczne. Reżyser, najwyraźniej świadomy mielizn sztuki Wolnego, postanowił rzecz uatrakcyjnić odwołaniami do komedii dell'arte i jej improwizacji. Dlatego do spotkania dwóch par po czterdziestce (Magdalena Cwenówna/Andrzej Niemirski, Brygida Turowska-Szymczak/Zbigniew Konopka), które zdecydowały się na zamianę partnerów, wprowadza rozmaite odniesienia lit

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Jak uratować knota dramaturgicznego

Źródło:

Materiał nadesłany

Rzeczpospolita nr 115

Autor:

Janusz R. Kowalczyk

Data:

18.05.2005