22.04.2017 Wersja do druku

Jak scenograf przestał być dekoratorem

- Monumentalne sceny i duże teatry pozwalają na operowanie szerszym zakresem środków. A z dużej przestrzeni zawsze można wyciąć małą. Dzięki temu w jednej scenie siedzimy sam na sam z aktorem przy świetle świecy, by za chwilę przenieść się np. na środek morza - mówi scenograf Boris Kudlicka w rozmowie z Kacprem Sulowskim w Gazecie Wyborczej - Lublin.

Na spektakle nie chodzi, bo w teatrze spędza za dużo czasu. W liceum na Słowacji miał kapelę rockową. Miał iść na architekturę, ale za bardzo przytłoczył go socrealizm. Dziś jest jednym z najważniejszych scenografów teatralnych na świecie. Bywa, że realizuje 10 projektów jednocześnie. Boris Kudlicka to obecnie jedno z najważniejszych nazwisk w świecie scenografii teatralnej. Artysta realizował swoje prace na największych scenach operowych świata. Najbardziej znany jest ze współpracy z Mariuszem Trelińskim, z którym we wrześniu ubiegłego roku wystawił "Tristana i Izoldę" na rozpoczęcie sezonu w The Metropolitan Opera w Nowym Jorku. KACPER SULOWSKI: Opinie krytyków i widzów świadczą o tym, że Nowy Jork was pokochał. Ze wzajemnością? BORIS KUDLICKA: - To szalenie inspirujące miasto. Kiedy 10 lat temu byłem tam pierwszy raz, przechodząc obok The MET, pomyślałem tylko, że może jakimś cudem udałoby się wkręcić się tam na wycieczk

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Jak scenograf przestał być dekoratorem

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza - Lublin online

Autor:

Kacper Sulowski

Data:

22.04.2017