06.01.2007 Wersja do druku

Jak pierdoła został spryciarzem

Trochę dobrego humoru i dawki uśmiechu na karnawał. Jeśli o to chodziło, plan został wykonany - o "Plotce" w reż. Tomasza Mana w Teatrze Miejskim w Gdyni pisze Anna Bielecka z Nowej Siły Krytycznej.

Któż z nas nie lubi plotkować? Plotka to przecież tak apetyczna pożywka dla wyobraźni, że raz zasmakowana mimowolnie prosi o więcej. A my sycimy się nią oblizując usta, nie bacząc często na to, że oprócz swych lekkich właściwości może czasem krzywdzić i zadawać ból. Nikt chyba jednak by nie pomyślał, że może być też kluczem, który otworzy zamek do wielkiej i burzliwej kariery. A jednak. Plotek o "Plotce" w Teatrze Miejskim w Gdyni było wiele. Najważniejsza z dumą głosiła, że nie będzie to spektakl o gejach. Tymczasem to magiczne słowo działa w dzisiejszym świecie jak złoty talizman albo cudowny narkotyk, który kilka razy podany, zwyczajnie uzależnia. Jego ofiarą padli zarówno widzowie, jak i aktorzy. Ci pierwsi, dobrze znając stereotypowy wizerunek geja, wiedzieli, że należy śmiać się z homoseksualnych fryzur, strojów i gestów, których na scenie nie zabrakło, drudzy zaś, chcąc sprostać ich oczekiwaniom, demonstrowali przywary od

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Nowa Siła Krytyczna

Autor:

Anna Bielecka

Data:

06.01.2007

Tematy w toku

Realizacje repertuarowe