03.03.2007 Wersja do druku

Jak ćmy, spalone w ogniu miłości

"Sinobrody - nadzieja kobiet" w reż. Grzegorza Kempinsky'ego w Teatrze Śląskim w Katowicach. Pisze Henryka Wach-Malicka w Dzienniku Zachodnim.

Po skończonym przedstawieniu, publiczność musi przejść obok pozostawionych przez aktora rekwizytów - kilku par butów, równo ustawionych na szklanej tafli. Wyglądają zwyczajnie. Parę minut wcześniej byty jednak teatralnym znakiem; kolejna zamordowana przez Henryka Sinobrodego kobieta to kolejna para butów w jego walizce. Ich (butów) dwuznaczna - realna i teatralna - natura, stanowi klucz do interpretacji sztuki Dei Loher pt. "Sinobrody-nadzieja kobiet", jaką proponuje Grzegorz Kempinsky na Scenie Kameralnej Teatru Śląskiego. Takie buty, już poza kręgiem reflektorów, mogłyby przecież nosić rzeczywiste kobiety. Nie wszystkie, rzecz jasna. Ale na pewno te, którym nie starcza odwagi i siły, by zdobyć się na uczuciową samodzielność. To one stają się przecież najczęstszymi ofiarami oszustów i maniakalnych zabójców. Dodatkowy zmysł Henryka W katowickiej inscenizacji akcent nie pada jednak na mordercze instynkty Henryka Sinobrodego, lecz na słowo "nadzie

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Jak ćmy, spalone w ogniu miłości

Źródło:

Materiał nadesłany

Dziennik Zachodni nr 51/1.03.

Autor:

Henryka Wach-Malicka

Data:

03.03.2007

Realizacje repertuarowe