31.10.2016 Wersja do druku

Jak bywam sobie, jest mi lżej

Z niecierpliwością czekam, aż zmartwychwstanie Teatr Kameralny z kameralną sceną - wierzę, że nie tylko dla lalek i lalkarzy. Trzymam też kciuki, by nie zabrakło pieniędzy na odczarowanie Okola przez Teatr Rozmaitości. Bo tej kultury złotego środka, z artystycznej piwnicy i kabaretowego teatrzyku, wciąż nad Brdą jest zdecydowanie za mało - pisze Jarosław Reszka w Expressie Bydgoskim.

Miniona sobota. W Operze Nova Robert Bondara świetnie przenosi muzykę Karola Szymanowskiego z międzywojnia do współczesności. Harnasie nie noszą kapeluszy z piórkiem, guniek, kierpców i portek z parzenicami, tylko obcisłe jeansy, rozprute na wysokości kolan, powyciągane swetry, spod których wystają kraciaste koszule. Na głowy naciągnęli wełniane czapki. Do weselnej bójki nie stają z ciupagami. Walczą kułakami i kopniakami - niczym na kibolskiej ustawce. Rzecz niesłychana. Muzyka przedwojennego marzyciela, arystokraty ducha świetnie wpasowuje się w popisy harnasi XXI wieku. Niedziela, dzień później. W kameralnej Sali Rubinowej kameralnego hotelu Bohema Jacek Borkowski z Adamem Marjańskim wchodzą między widzów i wkręcają ich do zabawy z erotycznym podtekstem. Prezentowanemu przez nich "Seksowi grupowemu, czyli Psychoterapii" [na zdjęciu] wyrosła już broda. Tekst napisał nieodżałowany Jacek Chmielnik krótko przed tym, jak zabił go prąd w piwnicy

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Jak bywam sobie, jest mi lżej

Źródło:

Materiał nadesłany

Express Bydgoski nr 254

Autor:

Jarosław Reszka

Data:

31.10.2016

Wątki tematyczne