27.04.2011 Wersja do druku

Jak być śmiesznym? Pytajcie polskiego Fernandela

JAN KOBUSZEWSKI skończył 77 lat. To jeden z najcudowniejszych aktorów, jakich dane mi było oglądać. Cudowny w swojej tyczkowatości, ze swą podłużną twarzą, dla której nazywano go polskim Fernandelem. Z minami i szelmowskim uśmieszkiem. Czasem z diabelskimi wąsikami. Te miny, wąsiki, długie nogi to legenda polskiej telewizji.

Gdyby ktoś spytał, co to jest vis comica, odpowiedziałbym: słowami się nie da. I pokazałbym skecz Kobuszewskiego - majstra z kabaretu Dudek ("Jasiu, jako uczeń uczysz się u mnie na nauce"), Pana Janeczka z kabarecików Olgi Lipińskiej ("Dzięcioła dzisiaj mamy, mamy dzisiaj dzięcioła") czy choćby prezentera z "Dobranocek dla dorosłych", ozdoby gierkowskiej telewizji. A równocześnie cały czas mam wrażenie, że coś go ominęło. Co? Pamiętam, jak jako licealista jeszcze gnałem do domu na Teatr Telewizji, bo wiedziałem, że wystąpi Kobuszewski. To był "Las" Aleksandra Ostrowskiego, rosyjskiego komediopisarza, który uczynił bohaterami dwóch obieżyświatów: Sczastliwcewa i Niesczastliwcewa. Sczastliwcewem był Kobuszewski, Niesczastliwcewem - Janusz Gajos. To nie były tylko role komiczne, już raczej podszyte zostały melancholią. Nie jest tak, że Kobuszewski nigdy nie grał ról poważnych - w słynnych Dejmkowskich "Dziadach" z 1968 r. występował jako ob

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Jak być śmiesznym? Pytajcie polskiego Fernandela

Źródło:

Materiał nadesłany

UWAŻAM RZE nr 12/26.04

Autor:

Piotr Zaremba

Data:

27.04.2011