Po premierze wreszcie po jąłem: na ulotce reklamującej przedstawienie "Ptasie wesele" najradośniejsza jest informacja, że ptaki malowała pani Iwona Zuziak. To jest wieść szczęśliwa, bo zawsze miło wiedzieć, kto jest autorem tak cudnych malowideł, spod czyjego pędzla wyszły te olśniewające harmonią kolorów i kształtów ptasie portrety, pełne taktu, precyzji i delikatności. Gil, sikorka, sroka, gawron, wróbel, słowik, kukułka, jaskółka i co tam jeszcze chcecie. A wszystkie one jak żywe, i wszystko w nich takie jak w naturze. Dzioby, pazurki, skrzydła, szyje, pióra, oczy... Szkoda gadać, słowa raczej nie udźwigną tej maestrii, godnej dalekowschodnich malowideł na jedwabiu. Dzieła pani Zuziak są doprawdy piękne, ale najpiękniejsza w nich jest cisza. Chciałoby się rzec, że to świat pod egidą mądrego hasła: dzioby w kubeł! Tak, te ptaki nie skrzeczą, nie śpiewają, nade wszystko zaś - nie mówią... Niestety, w życiu tak już bywa, że szcz
Źródło:
Materiał nadesłany
Dziennik Polski - Kraków nr 224