"Jackie. Śmierć i księżniczka" w reż. Weroniki Szczawińskiej w Teatrze im. Jaracza w Olsztynie. Po występie w Teatrze Łaźnia Nowa pisze Joanna Targoń w Gazecie Wyborczej - Kraków.
Podziwiać należy odwagę, z jaką młoda reżyserka i młoda aktorka rzuciły się w piekielnie trudny tekst Jelinek. Podziwiać też można, jak gładko wydobyły z niego to, co najbardziej oczywiste. Jackie to oczywiście Jacqueline Kennedy - piękna i elegancka prezydentowa, wzór do naśladowania, ikona mody i stylu, wiecznie żywa legenda. Współczesna księżniczka masowej wyobraźni. "Jackie" Elfriede Jelinek to potężny monolog, w którym główna bohaterka usiłuje nazwać siebie - istotę złożoną z obrazów, ról i wyobrażeń - kobietę, której wizerunek oderwał się od niej samej i ją pochłonął. Ten żarłoczny, gorączkowy monolog, pisany jednym ciągiem, Weronika Szczawińska uporządkowała i przyszpiliła teatralną formą. Skutek jest taki, że oglądamy precyzyjny, efektowny i z zaangażowaniem zagrany spektakl, tyle że płynący po powierzchni tekstu Jelinek. Na scenie kilka znaczących obiektów - jedna skrzynka z napisem "Death Kennedys. Model nr