28.12.2015 Wersja do druku

Izabela Drobotowicz-Orkisz: Jej teatr jest jak "Jan bez ziemi", nie ma własnej sceny i żadnych dotacji

Założycielka, dyrektorka, reżyserka, garderobiana, charakteryzatorka, aktorka i kierowca w jednej osobie. Występuje tam, gdzie ją zaproszą. Zwykle sama ustawia oświetlenie i elementy scenografii. Z rzadka towarzyszy jej jakiś technik. Czasem pomaga ktoś z publiczności. Dekoracje w tym teatrze są skromne. Wraz z kostiumem i światłami mieszczą się w osobowym aucie.

Przejmująca gra i ważkie słowa za każdym razem wzbudzają zainteresowanie widzów. Zwykle po zakończeniu przedstawienia jest chwila ciszy. Potem gromkie brawa, często na stojąco. Przyjaźń ze św. Teresą Na pytanie, jak narodził się Teatr Hagiograf, jego założycielka - Izabela Drobotowicz-Orkisz, aktorka z dyplomem krakowskiej PWST, odpowiada, że wyrósł z jej "przyjaźni ze św. Teresą z Lisieux". Losy tej zakonnicy, która zmarła mając zaledwie 24 lata, poznała przygotowując się do jednego ze spektakli Teatru Wybrzeże. Po przepracowaniu tam kilkunastu sezonów zdecydowała się na samodzielną drogę. Zawsze marzyła, by przygotować i wystawić monodram. Tę formę spektaklu specjaliści nazywają "aktorskim Mont Everestem". Izabela Drobotowicz-Orkisz po raz pierwszy "zdobyła" go, wystawiając w 1996 r. w Domu Polskim w Rzymie monodram o św. Teresie z Lisieux. Do dzisiaj grała go już ponad 200 razy! A odbywa się to tak, że wsiada w samochód lub w poc

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Dziennik Polski nr 300

Autor:

Grażyna Starzak

Data:

28.12.2015

Tematy w toku