Sztuka Gombrowicza - pełna wieloznaczności, tajemnicy i przewrotnych dialogów została przez Andrzeja Rozhina sprowadzona do poziomu baśni Braci Grimm. Podstawowym problemem głównych bohaterów jest oswojenie chorobliwie nieśmiałej narzeczonej, a gdy okaże się to niemożliwe - jej likwidacja. Puenta jest banalna - brutalny świat krzyżuje niewinną i wrażliwą istotę. Efektowne i kosztowne kostiumy, "nowoczesna'" scenografia, różnobrawne światła i oprawa muzyczna, w której Moricone skojarzony został z rytmami disco. Widzowie nie mieli chwili ciszy pozwalającej na skupienie. Decybele i sceny i zbiorowe usunęły w cień nie tylko Joannę Tomasik - Iwonę, ale i samego Gombrowicza. Dwudziestoośmioosobowy zespół znakomicie radzi sobie ze scenami zbiorowymi, znacznie gorzej, kiedy oczekujemy finezyjnego rysunku psychologicznego postaci. Bale, audiencje, obyczajowe ekstrawagancje arystokracji, nagi biust jednej z dworek. Zabrakło tylko stripteasu. Na tym tle uznanie
Źródło:
Materiał nadesłany
Goniec Teatralny nr 8