18.12.2012 Wersja do druku

Inżynier Mamoń to ja

Czy piszesz o żarciu, czy o teatrze, zawsze o tej porze roku pojawia się zamówienie na podsumowanie minionych 12 miesięcy - pisze w felietonie dla Przekroju Maciej Nowak.

A jeszcze lepiej na tekst ogólnowojskowy, który będzie miłym tłem dla tego najpiękniejszego wieczoru. Przełammy się opłatkiem, podzielmy jajeczkiem, pierwsza gwiazdka, maluśki, maluśki, maluśki, telefon zapchany SMS-ami o wyjątkowym dniu i rodzinnej atmosferze i że Wojtek z żoną i córkami, przybieżeli do Betlejem, jingle bells, jingle bells, ze szwagrem się nie napijesz?, cicha noc, święta noc i żebyś Maciusiu w najbliższym roku w końcu się ożenił. Koszmar. Horror. Ale OK, jak co roku idę w to. Tylko w drugą stronę, bo zamiast zestawienia najważniejszych premier, które miały miejsce od ostatniej emisji "Kevina...", zajmę się spektaklami, których nie zauważyłem w telewizji, nie opisałem dla "Przekroju" i teraz zaczynam żałować. Szczerze i po chrześcijańsku. Na trzeźwo i głęboko. Oto wyznanie moich teatralnych win z roku 2012. Pierwsza z win to Paweł Świątek, student IV roku krakowskiej reżyserii. Wina tym większa, że Krzysztof Miesz

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Inżynier Mamoń to ja

Źródło:

Materiał nadesłany

Przekrój nr 51/52

Autor:

Maciej Nowak

Data:

18.12.2012

Wątki tematyczne