Oglądam spektakle online, czytam Masłowską i Czechowa, na stronie Tate Modern zwiedzam nową wystawę Andy'ego Warhola, a moją ścieżką dźwiękową czasu pandemii jest muzyka Pawła Mykietyna z opery "Czarodziejska góra".
Chcesz się wyrwać z zamknięcia? Z naszymi codziennymi podpowiedziami, krążąc między salonem a kuchnią, poczujesz się jak w czytelni, sali koncertowej, galerii. Zapisz się na specjalny kulturalny newsletter. Wiedziałam, że to nie będzie czas, kiedy obejrzę zaległe seriale czy filmy, doczytam książki niedoczytane albo chociaż wysłucham nieodsłuchanych płyt. Nie tylko dlatego, że w czasie pandemii żyję w biegu nie mniejszym niż wcześniej (choć to tylko bieg między pokojem a kuchnią), nie tylko dlatego, że to, co za oknami, nie sprzyja, żeby beztrosko zasiąść na kanapie przed telewizorem, ale przede wszystkim dlatego, że kanapowa kultura nigdy nie dawała mi pełni szczęścia. Szczęśliwa jestem w teatrze, filmy lubię oglądać w kinie, na festiwalach, a książki najlepiej mi smakują czytane na włoskiej plaży albo przynajmniej w pendolino w drodze do Gdyni. Od początku lockdownu żyję więc w pewnym kulturalnym zawieszeniu. Czekam. Nie mam