12.02.2007 Wersja do druku

Inteligencja przodem

Reformatorzy to bowiem dziś ci, którzy mając dość w teatrze chamstwa, populizmu oraz umysłowego i estetycznego skarlenia, stanowczo dają temu odpór i starają się przywrócić sprawom odpowiednie proporcje. A nie ci, dla których za naturalne uchodzi to, że kierownikiem literackim teatru jest ktoś, kto swoje poglądy zawiera w zdaniu "Młody jebie starego" - pisze Iza Natasza Czapska w Życiu Warszawy.

Jakiś czas temu, gdy teatr Rozmaitości zaczął zjadać własny ogon, zadzwonił do mnie znajomy krytyk kibicujący tej scenie i powiedział: "Chciałem ci pogratulować, bo ty jako jedna z nielicznych przewidziałaś, co się stanie z Rozmaitościami". Nie odczułam wówczas satysfakcji, bo kładło się na niej cieniem wrażenie, że od lat biję pianę na darmo. Teraz, gdy artykuł "Manifest nienawiści" (ZW z 29 stycznia br.), ujawniający kryzys w Powszechnym, rozpętał medialną burzę, a w ciągu kilku dni doszło do ważnych zmian personalnych w warszawskim teatrze, mam poczucie, że nadszedł czas przełomu - sypie się formacja cynicznych prostaczków, od jakich roi się na polskich, nie tylko stołecznych, scenach. Nie jest tak, jak przedstawia to Jacek Cieślak w swoim piątkowym artykule zatytułowanym "Zagrożona reforma warszawskich teatrów" ("Rzeczpospolita" nr 34), a poświęconym odejściu Jacka Wekslera z Biura Teatru i Muzyki. Reformatorzy to bowiem dziś ci, k

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Inteligencja przodem

Źródło:

Materiał nadesłany

Życie Warszawy nr 35

Autor:

Iza Natasza Czapska

Data:

12.02.2007

Tematy w toku