25.06.2015 Wersja do druku

Impro atak na Sopot

Na scenę wbiegają jak zawodnicy MMA, zapowiadani przez lidera grupy. Potem przez półtorej godziny bawią ludzi, dbając o to, by nie przekraczać granicy dobrego smaku. "Impro Atak!" to pomysł na niezobowiązujący wieczór, pełen zabawnych momentów, ale i mocno nierównych improwizacji - pisze Łukasz Rudziński w portalu Trójmiasto.pl.

Teatr impro, choć ma w Polsce kilkanaście lat, od kilku nabiera wyraźnego rozpędu. Zajmują się nim nie tylko liczne grupy studenckie, skupione wokół ośrodków akademickich czy amatorskie grupy znajomych "z podwórka". Coraz częściej improwizatorzy regularnie się spotykają, przywiązują uwagę do niuansów występu, wymieniają się doświadczeniami podczas coraz liczniejszych ogólnopolskich festiwali i tworzą niezłej jakości show. Spektakle impro przyciągają widzów swoją niepowtarzalnością, ulotnością i możliwością wpływania na zdarzenia kreowane przez występujących. Bo nie ma dwóch podobnych spektakli impro - nawet te oparte na identycznym schemacie okazują się być całkowicie inne podczas kolejnego wieczoru. Największą siłą jest tutaj żywioł aktorskich improwizacji, inspirowanych przez sugestie publiczności oraz - jak w przypadku "Impro Atak!" - zdań wypisanych przez publiczność przed spektaklem. Łódzką grupę w stosunku do większ

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Impro atak na Sopot - o spektaklu "Impro Atak!"

Źródło:

Materiał nadesłany

www.trojmiasto.pl

Autor:

Łukasz Rudziński

Data:

25.06.2015

Tematy w toku