Logo
30.11.1997 Wersja do druku

Ikarowe gody

Na marazm i brak perspektyw, zwątpienie i desperację, jedną z recept jest marzenie. Zwłaszcza gdy wbrew rozumowym przesłankom spróbujemy je ucieleśnić. Cóż stąd, że nie mamy armat? Mamy wyobraźnię, dzięki której pożeglujemy w świat, choćby na biegun. Taki zapewne zamysł przyświecał autorowi sztuki "Zdobycie bieguna południowego", wystawionej na małej scenie Teatru Powszechnego. Manfred Karge, mieszkaniec Berlina, adresuje ją do młodych całego świata, którzy w nowej, drapieżnej rzeczywistości nie znajdują dla siebie miejsca. Nawet jeśli lina ratunkowa, rzucona przyjaciołom przez jednego z nich, pochwycona jest z nie do końca przekonywającą łatwością, tę licentię poetica wybaczmy autorowi. Cała reszta wciąga nie tylko bohaterów, ale także nas, widzów. Raz uruchomiona wyobraźnia porusza lawinę wzruszeń, pomysłów, nadziei. Czym dalej zabrniemy w naszym pięknym śnie, tym bardziej gorzkie jest przebudzenie. Ten kto obudzi się pierwszy

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Gość niedzielny, nr 48

Autor:

Karolina

Data:

30.11.1997

Realizacje repertuarowe