15.11.2019 Wersja do druku

Igrzysko aniołów

"Od końca września każdy, kto wchodzi do Instytutu Teatralnego staje - dosłownie - twarzą w twarz z twórcami Reduty - Mieczysławem Limanowskim i Juliuszem Osterwą. (...) I pomyśleć, że wszystko to zaczęło się od grupki zapaleńców pochylonej nad kądzielą i świecą" - pisze Jarosław Cymerman w kolejnym felietonie z cyklu "Zbiegowisko", w którym przypomina myśli Zbigniewa Raszewskiego.

W Szkole Dramatycznej na Ordynackiej, pod przewodnictwem tegoż Limanowskiego i w tym samym mniej więcej składzie co w Moskwie i Kijowie, grupka jego zwolenników doznała najgłębszego wtajemniczenia w tekst Dziadów, "mając przed sobą garnuszki pełne ziarna, czy miseczki, ponadto kądziel i świecę zapaloną". Guślarzem znowu był "Józio Poremba zaklinający duchy, aby zstąpiły i pochyliły się przyjaźnie nad ziarnem". "Widzieliśmy, jak się gromadzą" - upierał się później Limanowski. Na jeden z tych seansów (trudno o inne słowa) przyszedł wreszcie Osterwa, przyjrzał się ludziom, ocenił nastrój i zadecydował, że trzeba z tego zrobić normalny teatr. Tak Zbigniew Raszewski opisywał początki Reduty w szkicu wydrukowanym w 1959 roku w "Teatrze". Przypominał w nim dość dziwny list sekretarza Reduty, Józefa Poremby (brata Stefana Jaracza), do Tadeusza Rittnera. Autor W małym domku mógł się z niego dowiedzieć, że proces powstawania dramatu polega mi

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Materiał własny

Autor:

Jarosław Cymerman

Data:

15.11.2019