Kiedy zmęczeni malarstwem czasów Ludwika XIII przystaniemy na progu XVIII-wiecznej ekspozycji paryskiego Luwru, wzrok nasz przykuje kompozycja przemawiająca świetlistą fakturą barwy, kładzionej wprawnym, ruchem niezwykle lekkiego pędzla. W wieloplanowej kompozycji, w której na plan pierwszy wysuwa się sielski krajobraz pustego terenu nadbrzeża, uderzy nierozerwalny węzeł rzeczywistości i fantastyki. Po chwili zobaczymy świątecznie ubrane postaci: trzy pary zakochanych. I jeśli dama w pierwszej parze opiera się wyraźnie swemu towarzyszowi, który zaprasza ją gestem skierowanym ku stojącym w zatoce łodziom, to drugi kawaler podał rękę swojej towarzyszce, by ją dźwignąć i ruszyć wraz z nią za parą trzecia, która już się zdecydowała. Zdecydowała się, idąc przykładem szeregu innych par, widocznych w perspektywie, by pozwolić się zawieźć na szczęśliwą wyspę miłości. Tak wygląda pierwsze spotkanie z "Wyjazdem na Cyterę" Antoine'a Watteau,
Tytuł oryginalny
Igraszki trafu i miłości
Źródło:
Materiał nadesłany
Dziennik Polski nr 35