Że z dramatów Goethego ujrzeliśmy po wojnie na scenie właśnie ten utwór najbardziej klasyczny ze spuścizny wielkiego poety i że to właśnie Teatr Współczesny na przekór swej nazwie ukazał nam to antyczne dzieło - może się wydawać paradoksem. A jednak jest w tym głęboka racja i należy się cieszyć, że Polskie Radio idąc za przykładem Erwina Axera prezentuje nam dziś "Ifigenię w Taurydzie". Bo ten dramat, tak doskonale utrzymany w greckim stylu, zawiera - mimo trzech jedności, mitologicznego wątku i pięciostopowych jambów - myśl na wskroś współczesną: głosi przeciwstawiony brutalności i przemocy ideał czystego humanizmu, o który dziś walczymy. Sam autor powiedział o swej "Ifigenii", że jest "diabelnie ludzka" (verteufelt human). Przypomnijmy sobie okoliczności towarzyszące powstaniu dzieła. Był to rok 1787 i sławny już na całą Europę pisarz, a zarazem gładki dyplomata, imponujący postacią i wymową Herr von Goethe b
Źródło:
Materiał nadesłany
Radio i Telewizja, nr 49