15.12.2005 Wersja do druku

I teatr i serial

- Chciałbym, żeby teatr pozostał dla mnie podstawą, bo daje aktorowi prestiż i satysfakcję. Niestety, dziś granie na scenie to forma kosztownego hobby dla ludzi, którzy mają dość mocne zaplecze finansowe - mówi łódzki aktor SAMBOR CZARNOTA.

Sambor Czarnota (rocznik 1977 r) wyróżnił się w Teatrze Jaracza głównymi rolami w "Amadeusie" Petera Shaffera oraz "Romeo i Julii" Williama Szekspira. Za rolę Mężczyzny Młodszego w "Toksynach" Krzysztofa Bizia dostał nagrody na festiwalach w Zabrzu i Szczecinie. Wyróżniono go też na X Ogólnopolskim Konkursie na wystawienie polskiej sztuki współczesnej. Współpracuje z warszawskim teatrem Scena Prezentacje. Na ekranie Czarnota udziela się obecnie w serialach: "Samo życie" i "Tango z aniołem" (Polsat) oraz "Egzaminie z życia" (TVP 2). Zagrał również w drugiej części "Sfory" Wojciecha Wójcika. Krzysztof Kowalewicz: Dlaczego zacząłeś grać w serialach? Sambor Czarnota: Z konieczności. Polskie realia filmowe sprawiają, że można grać w produkcjach telewizyjnych albo wcale. Nie uważam tego za ujmę, to część mojego zawodu. W serialach gra wielu najlepszych polskich aktorów, choć można też zobaczyć i takich, którzy starają się tylko prze

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Nie prześlizguję się

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza - Łódź nr 291

Autor:

Krzysztof Kowalewicz

Data:

15.12.2005

Tematy w toku