05.09.2007 Wersja do druku

I ja tam byłam

"Księżniczka czardasza" w reż. Marty Meszaros Mazowieckiego Teatru Muzycznego Operetka z Warszawy i "Błękitny diabeł" wyprodukowany przez Agnecję Artystyczną Agart z Warszawy gościnnie w Zielonej Górze. Pisze Snobka w Gazecie Lubuskiej.

Byłam prawie pewna, że widownia w najlepszym razie będzie świecić łysinami. No i zrobiłam wielkie oczy ze zdumienia. Bo mimo jesiennego zimna wielki amfiteatr wyglądał tak, jakby był wypełniony we wszystkich trzech sektorach. Takim jesteśmy chłonnym rynkiem jeśli chodzi o teatry muzyczne... Popularną operetkę Węgra Emmericha Kalmana "Księżniczka czardasza" [na zdjęciu] wyreżyserowała wytrawna reżyserka filmowa Marta Meszaros, też Węgierka. Według niezawodnego przepisu: dobra orkiestra, chór i balet, śpiewacy i znani aktorzy na przynętę. To nic, że naprawdę bardzo dobry głos miała tylko pani Laskowiecka w tytułowej roli. Że chór był niewielki. Że balet też taki, i że chwilami wielki bal w Wiedniu markowała zaledwie jedna para taneczna... Nic to, że Jan Nowicki wystąpił jedynie w dodanym do sztuki bardzo ładnym prologu, a potem aż do przerwy siedział w fotelu nudząc się jak mops. I nic to, że Grażyna Szapołowska pojawiła się oszcz

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

I ja tam byłam

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Lubuska nr 206/04.09

Autor:

SNOBKA

Data:

05.09.2007