04.11.2016 Wersja do druku

I co teraz?

- Obrona teatru - a przypuszczam, że także innych dziedzin kultury - elektryzuje jedynie środowisko, co doskonale wie spokojna o swoją bezkarność władza, a na co my wciąż wolimy przymykać oczy. Rozmowa Doroty Buchwald, Pawła Łysaka, Piotra Olkusza i Jacka Sieradzkiego.

SIERADZKI: Czy ja się może mylę, kiedy mówię, że w ostatnich dniach stało się coś, co dotąd nie zdarzyło się nigdy w niepodległej Polsce po 1989 roku? Oto środowisko teatralne w żywotnej sprawie dotyczącej jednej z najważniejszych naszych scen, obsadzenia dyrekcji Teatru Polskiego we Wrocławiu, zajęło stanowisko w gruncie rzeczy jednomyślne, łącząc się ponad znanymi skądinąd podziałami, niekiedy w bardzo zaskakujących konfiguracjach personalnych czy pokoleniowych. Po czym owo wspólne stanowisko artystów zostało ostentacyjnie, można rzec, wyzywająco zlekceważone przez odpowiedzialnych za kulturę polityków. Czy mam rację twierdząc, że tak dotąd nie bywało? BUCHWALD: Przebiegam w myślach te lata... Bywały rozmaite zawirowania, bywały spięcia i skandale, ale nie zdarzyło się, żeby do tego stopnia odrzucić, nie wysłuchać głosu ludzi teatru - partnerów, wydawałoby się, nie do pominięcia w decyzjach dotyczących losu każdej ze scen.

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

I co teraz?

Źródło:

Materiał nadesłany

Dialog nr 10/10-1

Data:

04.11.2016

Tematy w toku