24.05.2007 Wersja do druku

Historyk o Węgierce: to postać niejednoznaczna

- To decyzja bardzo kontrowersyjna. Powinno się to robić po konsultacjach, żeby białostoczanie mieli możliwość wypowiedzenia się. Należałoby im przedstawić tę postać, jaką rolę tu odegrał, dlaczego nazwano teatr jego imieniem. Przybył tu w czasie okupacji, więc kombatanci mogą to różnie oceniać. Dlatego trzeba szukać dokumentów i dopiero wtedy decydować - po dyskusjach, czy nadal ma być patronem - mówi Marek Kietliński, historyk, dyrektor Archiwum Państwowego w Białymstoku w Gazecie Wyborczej - Białystok.

Jan Kwasowski: Czy Aleksander Węgierko tylko z tego powodu, że pod okupacją sowiecką prowadził polski teatr w Białymstoku, może być uznany za zdrajcę lub kolaboranta? Marek Kietliński, historyk, dyrektor Archiwum Państwowego w Białymstoku: - To ciężkie pytanie. Nie używałbym tak mocnych słów, bo nie odnalazły się dokumenty, na podstawie których można by jednoznacznie określić jego rolę w tym czasie. Stworzył bardzo dobry, profesjonalny zespół, ale jest też faktem, że współpracował z władzami. Gdybyśmy mieli dostęp do rosyjskich archiwów służb specjalnych, stałoby się jasne, jaką rolę odgrywał. Póki nie ma kompromitujących dokumentów, przysługuje mu - jak wszystkim - domniemanie niewinności. - No tak, dopóki nie znamy wszystkich okoliczności i ciężko też znaleźć świadków, trudno stwierdzić, że był agentem. Ale jakieś układy z władzą musiał mieć, skoro pozwolono mu prowadzić teatr. Samo prowadzenie teatru w

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Historyk o Węgierce: to postać niejednoznaczna

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza - Białystok nr 120

Autor:

Jan Kwasowski

Data:

24.05.2007

Wątki tematyczne