23.09.2011 Wersja do druku

Historia jakiej nie uczą w szkole

- Żadne ankiety czy badania socjologiczne w tak przejmujący i precyzyjny sposób nie oddałyby stanu zbiorowych emocji współczesnych Ślązaków, naszego postrzegania historii Śląska, dnia dzisiejszego jak te teksty. Te jednoaktówki precyzyjnie oddają w emocjonalny, często wzruszający sposób trudny proces kształtowania się i definiowania poczucia naszej tożsamości narodowej - mówi dramatopisarz Ingmar Villqist, juror konkursu na jednoaktówkę po śląsku.

Waldemar Szymczyk: Już jutro podczas gali w teatrze Korez okaże się, kto został laureatem konkursu na jednoaktówkę po śląsku. Ogółem nadesłano prawie 40 prac. To dużo czy mało w tego typu konkursach literackich? Ingmar Villqist [na zdjęciu], pomysłodawca konkursu i członek jury: W żaden sposób nie mogłem przewidzieć, ile osób na Śląsku odpowie na nasz konkurs. Spodziewałem się kilku prac. Nikt tego jeszcze wcześniej nie sprawdzał, nie ogłaszano konkursów na dramat w języku śląskim. Prawie 40 jednoaktówek to bardzo dużo. Dramat to mało popularna forma literacka. Na ogólnopolskie konkury dramaturgiczne nadsyłanych jest zazwyczaj około 100 tekstów, a tutaj trzeba było dodatkowo wykazać się znajomością śląskiego. Jakie były pana oczekiwania związane z tym konkursem? - Znakomity amerykański dramatopisarz Tennessee Williams powiedział kiedyś, że jeśli jakiś językjest władny wydać tekst dramaturgiczny, to jest językiem. Czy si

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Historia jakiej nie uczą w szkole

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza - Katowice nr 222

Autor:

Waldemar Szymczyk

Data:

23.09.2011

Wątki tematyczne