10.04.1972 Wersja do druku

"Henryk VI na łowach" w Łodzi

Czy opera jest teatrem? Przez trzy lata i cztery miesiące miałem co do tego pewne wątpliwości. Chodziłem wtedy - w związku z pełnioną funkcją służbową - na wszystkie premiery do Teatru Wielkiego w Warszawie. Czy masz prawo - pytam dziś sam siebie - stawiać takie pytanie? Policzyłeś wszakże, ilu ludzi, nie próżnując przecież, siedzi w kanale orkiestrowym; widziałeś chóry, widziałeś zespół baletowy, zgodziłeś się, że za ubodzy jesteśmy na to, aby tracić nazwisko po nazwisku wybitnych solistów, nawet za godziwą rekompensatą, w postaci kontraktu dewizowego. Odbyłeś przechadzkę po marmurowych schodach i obejrzałeś reprezentacyjne posadzki w pomieszczeniach antraktowych. Przeczytałeś w jednym z programów spis instytucji posiadających stałe abonamenty operowe. Pokazano ci autobusy na Placu Teatralnym, ze znakami rejestracyjnymi z całej Polski. Zrozumiałeś więc pewnie, że osobie niewrażliwej na piękno najelegantszych salonów publicznych

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

"Henryk VI na łowach" w Łodzi

Źródło:

Materiał nadesłany

Ruch Muzyczny nr 8/1972

Autor:

Jerzy Koenig

Data:

10.04.1972