EN
22.05.2012 Wersja do druku

Hanysy na deskach

Najważniejsze na Śląsku są rzeki. One decydują o tym, czy człowiek dostanie w mordę. Takie znaczenie ma np. Brynica dzieląca świat na dwie części. Po jednej stronie tej rzeczki leżą Katowice i Śląsk, a po drugiej Sosnowiec i Altrajch. Po jednej stronie hanysy, po drugiej gorole - os bielskim spektaklu pisze Mateusz Cieślak w tygodniku Nie.

Hanysy opowiadają anegdoty o bałaganie panującym w Altrajchu. Jaką rozpiętość skrzydeł ma orzeł, gdy leci nad Śląskiem? 2 metry. A gdy leci nad Altrajchem? O połowę mniej, bo jednym ze skrzydeł zasłania sobie oczy ze wstydu. Gorole nie pozostają im dłużni, ale są mniej dowcipni. Pewien znany gorol ogłosił, że jego zdaniem śląskość to zawoalowana opcja niemiecka. Gorol ten nazywa się Jarosław Kaczyński. W efekcie podczas ostatniego spisu powszechnego 800 tysięcy hanysów zadeklarowało narodowość śląską. Marzena urodziła się i wychowała w Altrajchu. Po drugiej stronie Brynicy, na Śląsku, pracowała jako nauczycielka. I wpajała dzieciom polskość przy użyciu linijki. Poziom wpojenia testowała na inwokacji do "Pana Tadeusza". Prała linijką tak długo, aż dzieci recytowały "Litwo, ojczyzno moja" bez charakterystycznej śląskiej intonacji. Polski obóz koncentracyjny Marzena to postać ze sztuki Ingmara Villqista "Miłość w Königshüt

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Hanysy na deskach

Źródło:

Materiał nadesłany

Nie nr 21- 18/24.05-12

Autor:

Mateusz Cieślak

Data:

22.05.2012

Wątki tematyczne

Realizacje repertuarowe