07.01.2020, 20:49 Wersja do druku

Hrabia niezłomny.

drugie podejście. w pierwszym zachętą znowu się nie pojawiła. przeklejona po chwili, kursywa zachowana, bez formatowania:

Gwido, hrabia Blezu” to tragedia Adama Naruszewicza, oświeceniowego pisarza, związanego najpierw z zakonem jezuickim, a następnie pełniącego godność biskupa smoleńskiego i wreszcie łuckiego. 


 

            „ Dzieło to z różnych względów doceniali i doceniają historycy literatury. Wśród polskich osiemnastowiecznych tragedii historycznych „Gwido” wyróżnia się chociażby pomijaną przez innych naszych ówczesnych tragików średniowieczną tematyką. W utworze przedstawiony bowiem został wątek związany z krucjatami dziecięcymi zorganizowanymi w 1212 roku.

W dziele Naruszewicza pojawiają się jedynie postaci męskie, co poniekąd wynika z tematyki utworu. Możemy jednak zakładać, że autor przewidywał wystawienie go na szkolnej scenie jezuickiej. W teatrach konwiktowych Towarzystwa Jezusowego obowiązywała zaś praktyka niewprowadzania postaci kobiecych na scenę.

            Jakkolwiek o tragedii Naruszewicza pamiętali historycy literatury, to jednak dzieło to na długie dziesiątki lat zaginęło i ponownie odkryte zostało dopiero w wieku dwudziestym. W roku 1997 Biblioteka Narodowa wydała opatrzony wstępem Zbigniewa Libery reprint, a bibliofilski nakład liczył jedynie 350 egzemplarzy. W związku z powyższym na uznanie zasługuje już samo sięgnięcie przez reżysera, Beniamina Bukowskiego, po ten mało pamiętany utwór.

            Jako że nie mamy żadnych dowodów na sceniczne funkcjonowanie „Gwidona” w wieku XVIII, możemy śmiało zakładać, że przygotowana przez Bukowskiego wraz z Trzecią Grupą Krakowską inscenizacja, pokazywana w Cricotece 5 i 6 grudnia 2019 roku, miała charakter zupełnie pionierski.

            W przedstawieniu występuje czworo aktorów. Wiktoria Czubaszek wykonuje role epizodyczne, a obok tego wciela się w postać Narratora. Dzięki dodaniu tej postaci, zajmującej się między innymi wygłaszaniem didaskaliów, reżyserowi udało się uzyskać efekt dystansu, przydatny w ukazywaniu akcji, w której istotną rolę odgrywa spór o podłożu religijnym.

Gwidona gra Monika Kulczyk. Także w sułtana Safadyna wciela się aktorka, Anna Kaszuba. Jedynie rolę Teobalda, czyli ojca tytułowej postaci, powierzono mężczyźnie. Aktorem tym jest Mikołaj Bańdo.

            Spektakl grany jest w pustej i ciemnej przestrzeni, a jako scenografia służą właściwie tylko fotele i stół. Warstwę wizualną uzupełnia dobrze ustawione światło i kostiumy mające formę współczesnych strojów, w minimalnym stopniu charakteryzujące postaci. Tak więc kostium granego przez aktorkę Gwidona jest czarny i o uniseksowym kroju. Ubiór Safadyna to stylizacja na kostium orientalny, ale taka, która niespecjalnie rzucałaby się w oczy, gdyby aktorka wyszła w nim na krakowską ulicę.

            W przedstawieniu podjęto grę z różnymi gatunkami performatywnymi. Znajdziemy tu sceny kojarzące się z teatralną próbą, kościelną homilią czy telewizyjną debatą. W jednej z sekwencji wykorzystano nagranie wideo ukazujące ekstremistów z kręgu Jacka Międlara krzyczących: „Ewangelia, a nie Koran!”.

            Inscenizatorowi najwyraźniej zależało na wydobyciu zawartej w tragedii Naruszewicza krytyki religijnego fanatyzmu, którego przejawem były dziecięce krucjaty. Ze sceny wyraziście brzmią słowa Safadyna obnażające hipokryzję i chciwość krzyżowców, przypominające przy okazji o motywacjach państw zachodnich ingerujących współcześnie na Bliskim Wschodzie. Trzeba reżyserowi oddać sprawiedliwość, że fanatyzm dostrzeżony został, podobnie jak w samej sztuce, u obydwu stron konfliktu. Dowodzi tego scena, w której przedstawiciele obydwu religii identycznymi słowami zagrzewają swych towarzyszy do walki.

            Przedsięwzięcie Bukowskiego docenić trzeba przede wszystkim jako odważny akt sięgnięcia po trudny utwór historyczny. Jak się wydaje, jest to eksperyment względnie udany. Ukazana w przedstawieniu problematyka w jakiś sposób koresponduje z problemami doświadczanymi współcześnie. Choć oczywiście zapoznanie się ze spektaklem skłania i do uświadomienia sobie, jak konflikt między cywilizacją zachodnią a światem islamu ewoluował od czasów, w których osadzona została akcja tragedii. Albo jak bardzo zmieniło się pojęcie honoru. Wszystko to sprawia, że trudno identyfikować się z którąkolwiek z postaci. Wobec przedstawianych wydarzeń zachowuje się racjonalny dystans. Podobnie jak wobec tytułowej postaci, skądinąd ciekawej, bo kojarzącej się w jakimś stopniu z bohaterem „Księcia niezłomnego”.

 

Adam Naruszewicz, GWIDO, HRABIA BLEZU, reżyseria: Beniamin Bukowski, Trzecia Grupa Krakowska, premiera: 5 grudnia 2019

Tytuł oryginalny

Hrabia niezłomny

Źródło:

Materiał własny

word przyklejony 1:1
Autor:

Patryk Kencki

Data:

07.01.2020