28.05.2005 Wersja do druku

Gwiazdy bez etatu

Markę teatru zawsze budowały jego etatowe gwiazdy. Dziś - im większa gwiazda, tym rzadziej bywa w teatrze. Przynajmniej w tym, w którym jest na etacie - pisze Aneta Kyzioł.

Co oznacza bycie gwiazdą w teatrze dziś, kiedy, jak ujął to Jerzy Radziwiłowicz, aktorzy "przywrócili temu zawodowi to, co jest jego istotą, zrywając różne posłannictwa i ciężary, które na nim ciążyły"? - Nie mamy klasycznego rynku, którym rządzą sprawdzone kryteria - zauważa Marek Kondrat. - Festiwal Gwiazd w Międzyzdrojach, czyli rodzimy erzac czegoś światowego, skupia "artystów" w większości mi nie znanych. Słowo gwiazda zdewaluowało się, Janda, która stworzyła sobie wizerunek niemal przedwojennej gwiazdy, musi teraz konkurować z jakąś panienką z sitcomu. Brakuje hierarchii. Za to konkurencja jest coraz silniejsza: do starszych aktorów, który swoją pozycję zdobyli wielkimi kreacjami scenicznymi, dołączyli młodsi wykreowani przez serial i kolorowe pisma, rzadziej film. Aktor prawdziwe pieniądze zarabia poza teatrem. Jak można usłyszeć w środowisku, wynagrodzenie za jeden dzień zdjęciowy w serialu w niektórych przypadkach wynos

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Gwiazdy bez orbit

Źródło:

Materiał nadesłany

Polityka nr 21

Autor:

Aneta Kyzioł

Data:

28.05.2005

Tematy w toku