11.10.2010 Wersja do druku

Grzeszki

- Trochę jestem 'subtelną panienką z dworku', jak to pisali krytycy filmowi. Chociaż nigdy w nim nie mieszkałam, a po domu moich dziadków zostały dziś tylko ruiny - mówi aktorka, ANNA NEHREBECKA.

Po co to pani? - Co? Polityka. - To pytanie powinnam zadać sobie dawno temu. Nie jestem politykiem, tylko aktorką. Przez myśl mi nie przechodzi, żeby robić jakąś wielką karierę polityczną. Zdecydowałam się wystartować w wyborach do Rady Warszawy, bo chodzi mi o załatwianie konkretnych spraw. Dlaczego np. nie zawalczyć o tańsze bilety do kina w poniedziałki dla seniorów? Dlaczego nie znaleźć sponsorów dla warszawskich bibliotek? Należałam kiedyś do nieistniejącej już Unii Wolności. Po 10 kwietnia wstąpiliśmy z mężem do PO. Stwierdziliśmy, że nie wystarczy być tylko sympatykami. Zresztą całe moje życie, tak jak życie większości Polaków, związane jest jakoś z polityką. Czy pani wie, że moją babcię od strony mamy poznałam dopiero, gdy nadeszła odwilż, w 1956 roku? Miałam dziewięć lat i jako najmłodsze i najbardziej rozpieszczone dziecko w rodzinie poleciałam z mamą do Londynu, dokąd w czasie wojny uciekła moja babcia, cio

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Grzeszki

Źródło:

Materiał nadesłany

Wysokie Obcasy

Autor:

Katarzyna Bosacka

Data:

11.10.2010