Logo
10.05.2011 Wersja do druku

Gotowy do roli Julii

- Ten "nowy" teatr - i tu podkreślmy, że jest on nowy w cudzysłowie - jest dla mnie zbyt dosłowny. Środki, którymi się posługuje, są dla mnie poza granicami teatru - mówi ZBIGNIEW ZAMACHOWSKI, aktor Teatru Narodowego w Warszawie.

Polskie filmy lubi, w sitcomach nie gra, za to w reklamach tak. Zbigniew Zamachowski opowiada Robertowi Mazurkowi, jak bardzo ważny w życiu aktora jest płodozmian. Zostało panu jakieś pięć lat grania. - Tak mnie pan zaskoczył, że sernik utkwił mi w gardle. A to dlaczego?! Jerzy Fedorowicz przekonywał mnie niedawno, że gdy aktor kończy 55 lat, kończą się propozycje. - Nie przewiduję zmiany profesji i liczę na to, że profesja mi się odwzajemni. Mam 50 lat i jakoś się utrzymuję - i w tym zawodzie, i z tego zawodu. A nawet czerpię z tego przyjemność - raz większą, raz mniejszą. A teraz? - Teraz z pokorą przyjmuję moment, kiedy dostaję bardzo mało propozycji filmowych. Pan?! - Tak. Mam pewien przestój, ale ponieważ to nie pierwszy filmowy przestój w moim życiu, spoglądam na niego ze spokojem. To znaczy? - Nie mam tyle siły co Krystyna Janda, która kiedy nikt jej nie obsadzał w kinie, wyreżyserowała i wyprodukowała "Pestkę", a kiedy

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Gotowy do roli Julii

Źródło:

Materiał nadesłany

Przekrój nr 12/22.03

Autor:

Robert Mazurek

Data:

10.05.2011