Logo
9.03.1936 Wersja do druku

"Gospoda pod białym koniem"

Sobotnia premjera zaczęła się od dobrej wróżby: kiedy podniosła się kurtyna, publiczność oklaskami nagrodziła dekorację I. aktu: transparentowe jezioro alpejskie, śnieżne szczyty zaróżowione blaskiem wschodzącego słońca i inne t. p. stare efekty dekoracyjne, które zawsze jeszcze podobają się szerokiej publiczności. Wogóle w czasie całego pierwszego aktu roiło się wprost od niespodzianek dekoracyjnych: były autokary i autentycznie dymiący na widownię parowiec ("pali się!" - wołano za mną, zanim statek wypłynął na scenę), potem zaprezentowano nam oborę pełną autentycznie dojonych krów, wywracających przytem ślepia z zachwytu, a w końcu wśród piorunów i błyskawic lunęły srebrzyste strumienie deszczu. Gdy dodamy do tego jeszcze pływalnię, gdzie pławiły się półnagie girlsy, to jeszcze nie wyczerpaliśmy ani połowy pomysłów p. Małkowskiego, który tak słusznie pierwszy doczekał się aplauzu. Niemniej udane były pomysły reżyser

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

"Gospoda pod białym koniem"

Źródło:

Materiał nadesłany

Dziennik Pomorski

Autor:

R.

Data:

09.03.1936

Realizacje repertuarowe