Premiera „Małego Zwierciadła", sadzenie drzew upamiętniających byłych dyrektorów czy zaniknięcie kapsuły czasu. Tak gorzowski teatr świętował swój jubileusz.
– Z całego serca życzę państwu kolejnych lat pełnych artystycznych sukcesów, twórczej odwagi oraz niegasnącej energii. Niech Teatr im. Juliusza Osterwy pozostaje miejscem spotkań, które wzruszają, skłaniają do refleksji i budują wspólnotę – mówił w sobotę prezydent miasta Jacek Wójcicki.
– W ciągu tych ośmiu dekad zmieniło się właściwie wszystko: ustrój, zmieniała się moda, Europa, Polska, ale nie zmieniło się jedno: to, że teatr jest tym miejscem, gdzie człowiek spotyka się z człowiekiem, gdzie rozmowa ma zupełnie inny wymiar i nie zastąpi jej żadna, nawet najnowsza technologia – mówił z kolei wiceminister kultury Maciej Wróbel. W miniony weekend gorzowski teatr świętował swój jubileusz. W tym roku minęło bowiem już osiemdziesiąt lat od jego założenia (sam budynek istnieje od 1873 roku, do n wojny światowej był tu teatr niemiecki). Pierwsza polska premiera odbyła się w nim 5 stycznia 1946, był nią spektakl „Stary kawaler". Jedenaście lat później teatr obrał sobie za patrona Juliusza Osterwę. Przy sobotniej gali jubileuszowej było wiele życzeń, wspomnień, ale nie zabrakło też premiery. Widzowie mogli zobaczyć „Małe Zwierciadło" w reżyserii Bartosza Bandury. Oprócz tego w teatralnym ogrodzie posadzono drzewa ku pamięci byłych dyrektorów, którzy zmarli w ostatniej dekadzie. Zamknięto też kapsułę czasu, która ma zostać otwarta za sto lat. Świętowanie trwało cały weekend. W piątek widzowie mogli poznać różne zakamarki teatru, a wczoraj zrelaksować się podczas pikniku i koncertu.